środa, 5 października 2011

I to już jesień… zupa z pieczonej pietruszki i fenkułu


Gdy lato mija i nastaje jesień, chętnie sięgam po przepisy kuchni brytyjskiej – niedocenianej, a tymczasem naprawdę prześwietnej. Jest z nią dokładnie ten sam problem, co z kuchnią polską – wbrew pozorom nie tak łatwo dobrze przyrządzić potrawy z jej kanonu, ale gdy już się to zrobi – smakują rewelacyjnie, choć nieraz bazują na bardzo prostych składnikach i rozwiązaniach.

Przez dania kuchni brytyjskiej przemawia solidność i komfort – tak bardzo nam potrzebne, szczególnie jesienią. Nieraz zastanawiałam się, skąd właśnie u Anglików (którzy wcale nie przepadają za jedzeniem) takie pyszne, poprawiające humor rozwiązania, i mam swoją teorię na ten temat. Powód jest – moim  zdaniem – bardzo prosty: potworne, wszechobecne zimno, przed którym nie ma ucieczki, ale które za to przeszywa Cię do kości. Żeby była jasność – w Anglii zimno jest nie tylko zimą czy jesienią, ale przez cały rok. Nie z powodu temperatur – te wbrew pozorom są bardzo przyjemne, a i deszczy jest tam o wiele mniej, niż podaje obiegowa opinia. Nie nie, geneza Wielkiego Chłodu jest zupełnie inna – Anglicy nie wierzą ani w centralne ogrzewanie, ani w izolację ścian, ani tym bardziej w uszczelnianie okien. Stąd często cieplej jest na zewnątrz, niż w środku. Coś jak na południu Hiszpanii, tylko… wyjściowe temperatury nie te same…

No ale jak już sobie urządzisz życie, w którym non stop jest zimno, to musisz się w nim jakoś odnaleźć. I dlatego właśnie – by przetrwać – Anglicy opanowali sztukę przyrządzania całej gamy rozgrzewających potraw. Odkryli też wiele innych sposobów (bynajmniej nie romantycznych) na pokonywanie tego swojego Wielkiego Chłodu, ale o tym kiedy indziej. Teraz dodam tylko, że o jednym z nich – czyli o wszechobecnej gorącej herbacie – już Wam kiedyś pisałam przy okazji przepisu na maślane ciasteczka.

A póki co zapraszam na jeden z rozgrzewających specjałów kuchni brytyjskiej – zupę z pieczonej pietruszki i fenkułu. Brzmi dziwnie? Może i tak. Ale smakuje naprawdę dobrze:)


1 kg korzeni pietruszki
1 duża cukinia
1 fenkuł
1 litr bulionu warzywnego
3 łyżki kwaśnej śmietany + trochę do dekoracji
1 doniczka świeżej natki pietruszki (lepsza, niż pietruszka sprzedawana w pęczkach), posiekana
8 plastrów szynki Serrano (opcjonalnie)
2 łyżki whisky (opcjonalnie)
1 łyżka Ricard lub Pernod
sól
pieprz

Grzanki
4 kromki ulubionego chleba
8 plastrów ostrego sera, np. (cheddar, bursztyn lub ser morski)


Korzenie pietruszki obierz i przekrój wzdłuż. Wrzuć do wrzątku i gotuj, aż warzywa będą miękkie. Dorzuć fenkuł i gotuj jeszcze przez 5-6 minut. Wyjmij warzywa z garnka, zachowując wodę z gotowania.

Cukinię pokrój w grube plastry. Jeśli jest młoda i jej skórka jest cienka, nie musisz cukinii obierać (w przeciwnym wypadku – należy to zrobić). Pietruszkę i fenkuł oraz kawałki cukinii umieść na blasze, skrop oliwą i całość wymieszaj rękoma. Wstaw do pieca i piecz w temperaturze 180º C, aż warzywa staną się złociste.

Następnie przełóż wszystko do blendera, dodaj bulion i wodę z gotowania. Przetrzyj na gładką masę, dodając w razie potrzeby odrobinę wody. Dopraw do smaku solą i pieprzem, dodaj whisky i Ricard (lub Pernod), natkę pietruszki i śmietanę.

Podawaj z kawałkami szynki Serrano (wegetarianie mogą naturalnie pominąć ten element:)), grzankami serowymi i kleksem śmietany, posypane pietruszką i świeżym pieprzem.

10 komentarzy:

  1. Wiesz,ja też muszę opracować sobie sposoby przetrwania zbliżających się chłodów.
    Jednym z nich są takie dania.
    Zupa bardzo mi się podoba.Wygląda pysznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Amber - dziękuję, cieszę się, że przepis Ci się podoba! Ja też uważam, że im więcej ma się sposobów na nieuchronnie nadciągające zimno, tym lepiej:) Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam pitruchę czy to surową czy gotowaną. Gęsta, sycąca mmm w sam raz na chłody :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie próbowalam igdy fenkuła. Można go przyrównać do czegoś?

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja Tobie dziekuje za te angielskie przepisy, bo przyznam, że u mnie one bardzo, bardzo kuleją... Nawet powiem, ze ich nie doceniam :) Dzieki Tobie sie do nich przekonuję! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kuchennefascynacje - oj tak, na chłody wręcz idealna! :) Dziękuję Ci za wizytę na moim blogu! Pozdrawiam serdecznie! :)

    Monami - fenkuł to inaczej koper włoski, nieugotowany wygląda jak jasno-zielona bulwa (trzoszkę, jak kalarepka), z której wyrastają gałązki bardzo delikatnego koperku. Ma delikatny posmak anyżku, a upieczony przypomina trochę cykorię. Jest bardzo aromatyczny, dlatego drobno posiekany i podduszony świetnie nadaje się jako dodatek do zup, sosów lub jako baza do risotta. Pozdrawiam i dziękuję za wizytę! :)

    Escapade Gourmande - ojej, jak mi miło! Cieszę się, że kogoś te przepisy interesują, rehabilitacja kuchni brytyjskiej to taka moja prywatna misja:) Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  7. dodałabym dla Monami, że z koprem włoskim jak w flakami - albo się go kocha/lubi/toleruje albo szczerze unika

    OdpowiedzUsuń
  8. Chociaż - czasem też się do niego przekonuje z czasem, jak w moim wypadku;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...